Tekst ukazał się pierwotnie w czasopiśmie Zawsze Wierni.
To trudna rada dla rodziców i wychowawców, aby wychowanie zaczynali od samych siebie. Jako dorośli myślimy o sobie już jako o osobach wychowanych, ukształtowanych, a jeśli widzimy u siebie jakieś wady czy braki, to często wydaje nam się, że już za późno na poprawę. Inaczej twierdziła Jadwiga Zamoyska, która w swoich pismach powtarzała, że wychowawca powinien być przykładem tego, czego uczy, dlatego wychowanie powinien zacząć od siebie – od pielęgnowania cnót i walki z wadami. Według niej praca nad sobą może, a nawet powinna, trwać przez całe życie.
Pani z kórnickiego zamku
Jadwiga z Działyńskich (1831-1923), późniejsza generałowa Zamoyska, spogląda dziś na nas z obrazów i fotografii – patrzy poważna, surowa. Czego może od nas chcieć, co przekazać? Może to, abyśmy byli pracowici, sprawiedliwi, a przede wszystkim roztropni i pokorni?
Sama Jadwiga już od młodości była przekonana o tym, że powinna kształtować swój charakter i pracować nad sobą, aby dobrze służyć rodzinie, ojczyźnie i Kościołowi. To przekonanie wyniosła z domu rodzinnego, bo tak właśnie żyli jej rodzice – jak dobrzy katolicy i dobrzy Polacy.
Ze względu na działalność polityczną jej ojca, rodzina utraciła majątek w Kórniku i Działyńscy musieli mierzyć się z wieloma problemami, również finansowymi, w tym brakiem stałego miejsca zamieszkania. Młoda Jadwiga poznała, czym jest głód i brak jakichkolwiek wygód. Nie była więc ona panienką z dobrego domu chronioną przez rodziców przed światem i jego trudami – raczej była bardzo dobrze z nimi zaznajomiona. Mężna postawa rodziców wobec życiowych przeciwności była dla niej przykładem tego, jak godnie żyć mimo niegodnych warunków i jak wykorzystać trudy codzienności do szlifowania swojego charakteru.
Jadwiga była kobietą starannie wykształconą (pobierała lekcje geografii, literatury, historii, rysunku, gry na pianinie, angielskiego, francuskiego, a nawet perskiego), bywała w świecie (jako żona dyplomaty przebywała na wielu placówkach zagranicznych, m.in. w Paryżu, Stambule, Bukareszcie), zaangażowana politycznie i społecznie (towarzyszyła mężowi w pracy dyplomatycznej, opracowywała jego teksty i przemówienia, prowadziła kwerendę zagranicznej prasy, gromadząc artykuły prasowe dotyczące spraw polskich). A przy tym była osobą głęboko religijną, oddaną żoną i matką czwórki dzieci[1].
Katechizm podstawą wychowania
To bogate doświadczenie życiowe: atmosfera domu, liczne podróże, emigracja, życie żony i matki, a także działalność społeczna mają odbicie w pismach Jadwigi. Od ich powstania minęło już 100 lat, ale ich treść pozostaje aktualna. Z prostej przyczyny. Pisząc czy to o wychowaniu, czy o pracy, Zamoyska odwoływała się do wartości chrześcijańskich i opierała się na prawdzie o człowieku – o tym, że jesteśmy słabi i potrzebujemy umocnienia, autorytetów, ale też że jesteśmy mężni, zdolni do wielkich i szlachetnych czynów. Że mamy w swoich umysłach i sercach zapisane umiłowanie prawdy, dobra i piękna, ale nierzadko podążamy za wartościami zgoła innymi. Doskonale rozumiała tkwiące w nas przeciwieństwa i jako rozwiązanie tego wewnętrznego konfliktu proponowała m.in. pracę nad sobą i sumienne wypełnianie codziennych obowiązków. W swoich pismach, które możemy uznać jednocześnie za książki o wychowaniu, jak i o samowychowaniu (O wychowaniu, O pracy i O miłości Ojczyzny) często podkreślała, jak ważne jest sumienne studiowanie katechizmu, a następnie przestrzeganie go w swoim życiu. Zasady w nim zapisane, choć mogą czasem wydawać się trudne do wypełniania, a nawet niedzisiejsze, Jadwiga uznawała za fundament pełnego wartości życia rodzin, a w następstwie, całych narodów.
Zamoyska sporo uwagi poświęca pracy. Pisze o różnych jej rodzajach – pracy fizycznej, umysłowej, pracy nad sobą, a także o pracy duchowej. Zaleca rodzicom, aby pracowali w pocie czoła nad swoimi dziećmi i aby ich troska obejmowała każdy aspekt życia dziecka. Zachęca, a może nawet nakazuje, aby sami starali się być wzorami dla swoich dzieci: „Niech każdy pamięta, że jest w pewnej mierze wychowawcą tych wszystkich, którzy z nim obcują lub na niego patrzą”.
Bardzo cenne w pismach Zamoyskiej jest to, że postrzega ona człowieka w perspektywie nadprzyrodzonej, stale przypominając o jego celu ostatecznym, ale nie pomija przy tym drogi, którą musi on przebyć tu, na ziemi. Pisząc o wzniosłych ideałach, podaje też praktyczne wskazówki, które są pomocne do ich wdrażania w życiu codziennym.
Wielką wartością myśli pedagogicznej Zamoyskiej jest także to, że sama była przykładem tego, czego uczyła – ideały, które opisywała w swoich książkach, były tym, czym sama żyła jako żona i matka, a następnie wychowawczyni wielu młodych kobiet. Widzimy to nie tylko w spisanych przez nią wspomnieniach, ale także w życiu jej dzieci, Władysława i Marii. Oboje stanowili jakby ucieleśnienie idei wychowawczych swoich rodziców, Jadwigi i Władysława Zamoyskich – byli gorliwymi katolikami, kochali Polskę i pozostali oddani służbie bliźnim.
Testament Generałowej
Gdybyśmy chcieli krótko podsumować to, co Generałowa zawarła w swoich pismach, to byłaby to na pewno zachęta do wytrwałego wysiłku na wszystkich wyżej już wspomnianych polach. Szczególnie ważna jest ta codzienna praca, czy to domowa, czy zawodowa, czy wychowawcza, którą bywamy znużeni i zniecierpliwieni, bo wydaje nam się, że nie widzimy jej owoców. Jednak to codzienny, systematyczny trud jest bardziej opłacalny niż jednorazowe zrywy. Najważniejsze było jednak to, aby kochać Boga, ojczyznę i rodzinę, ćwiczyć się w kształtowaniu zalet, hartować ducha, serce i ciało. Zamoyska pisała: „Wypełniać obowiązki najskromniejsze i najpospolitsze z pobudek najwyższych, a zatem w sposób o ile możności najdoskonalszy – oto całe nasze zadanie. Krzyż, kądziel i książka – tj. modlitwa, praca i nauka, oto nasze jakoby godło”.
Obowiązki najskromniejsze, wydawałoby się najłatwiejsze, są przez nas najczęściej zaniedbywane. I te względem naszych bliskich, te dotyczące naszej pracy domowej czy zawodowej, te względem nas samych, jak chociażby obowiązek pracy nad sobą. Wreszcie te dotyczące Boga.
Rzeczywiście, często nam się wydaje, że jesteśmy przeznaczeni do „czegoś większego”, czego tak naprawdę sami nie potrafimy nazwać. Dążenie do tego, żeby być zauważonym i docenionym, paradoksalnie sprawia, że nie zauważamy i nie doceniamy tego, co jest w naszym życiu naprawdę ważne.
Patrząc na życie Jadwigi widać, jak dobrze przemyślała „program” swojego życia i swojej Szkoły Domowej Pracy Kobiet. Jak dobrze rozumiała ewangeliczną myśl, że dopiero wierność w małych rzeczach prowadzi ku tym wielkim.
Ważne dla niej były nie tylko piękne słowa, ale przede wszystkim czyny, postawy, wybory, które mogą pociągać innych. Jest to na pewno dobra zachęta dla nas, rodziców i wychowawców, abyśmy oczekując od dzieci wytrwałości, sumienności, pracowitości, sami dawali im tego przykład: ,,Chcąc uczyć prawdy, pracowitości, przyzwoitości, uprzejmości, trzeba być prawdomównym, pracowitym, przyzwoitym, uprzejmym” – pisała w swojej książce O wychowaniu.
„Chwalę, potwierdzam i błogosławię pracę waszą. Podoba mi się ona do najwyższego stopnia (eminentemente). Bądźcie chrześcijankami, a nie zakonnicami. Błogosławię wszystkim współpracownicom waszym, wszystkim uczennicom; życzę im, aby korzystały ze wszystkiego, co się dla nich u was czyni. Aby były dobremi córkami, jeśli zostają u rodziców, dobremi żonami i matkami, jeśli wyjdą za mąż; żeby te, które mają rządzić u siebie, były dobremi paniami, a te, które będą w służbie, dobrymi sługami”. To słowa, które papież Pius X skierował do Zamoyskiej z okazji 25-lecia założenia Zakładu Kórnickiego.
[1] Dwoje z nich zmarło za życia matki.